Katarzyna Anczarska jest specjalistką od kryminałów. W ATM GRUPA nadzoruje produkcję serialu „Ojciec Mateusz” dla TVP1. W swoim bogatym dorobku producenckim ma m. in. telenowelę dokumentalną „Prawdziwe psy” według pomysłu Patryka Vegi, obyczajowo-sensacyjnych „Strażaków”, serial dokumentalny „Taśmy grozy” czy kryminalny „Na krawędzi”.

W wywiadzie dla swiatseriali.pl opowiada, jakie niespodzianki czekają Widzów w nowym sezonie „Ojca Mateusza”.

– Dwie statuetki Telekamery dla „Ojca Mateusza” stoją na honorowym miejscu w Pani gabinecie. Są dla Pani ważne?

– To nagrody od widzów, którzy oddali swój głos na nasz serial, więc bardzo ważne. Nie sposób nie cieszyć się z tego, że w tym roku „Ojciec Mateusz” – po 16. sezonach emisji! – zdystansował konkurencję. Dostaliśmy niemal połowę wszystkich głosów!

– Ilona Łepkowska powiedziała ze sceny, że Telekamera to… dość kłopotliwa nagroda.

– Owszem, ma rację. Sama statuetka jest bardzo ciężka. Pójście z nią na bankiet jest mało komfortowe (śmiech). A później też nie jest łatwo. Następnego dnia po ceremonii rozdania Telekamer jechałam na plan „Ojca Mateusza”. Przez głowę przemknęła mi wątpliwość, czy zostawienie statuetki na noc w aucie nie będzie z mojej strony zbyt lekkomyślne (śmiech).

– Cóż, specjalizuje się w Pani w kryminałach, więc wyobraźnia pracuje…

– Skończyło się tak, że zabrałam Telekamerę na noc do domu, a ostatecznie znalazła miejsce w moim gabinecie obok statuetki z 2011 roku.

– Jeszcze trzecia do kompletu i mielibyście – podobnie jak Artur Żmijewski, odtwórca roli księdza Żmigrodzkiego – Złotą.

– Jako że w czwartek 2 marca na antenę TVP1 wchodzi 17. seria „Ojca Mateusza”, wszystko przed nami. Zakończyliśmy już zdjęcia do wiosennego sezonu, aktualnie trwają prace montażowe. Jednocześnie powstają już scenariusze do 18. serii, którą telewizyjna Jedynka pokaże jesienią tego roku.

– „Ojciec Mateusz” to bodaj jedyny polski serial z tak długim stażem, w którym nie doszło do śmierci żadnego z głównych bohaterów, a tym samym do wymiany aktora z pierwszej obsady.

– Nie czarujmy się: śmierć głównego bądź jednego z głównych bohaterów serialu zawsze następuje w atmosferze jakiegoś skandalu. Czyli albo wtedy, gdy aktor ewidentnie się nie sprawdził, albo gdy nagle stwierdził, że ma dość swojej roli i chce odejść. Polscy widzowie są już w pełni tego świadomi.

– Jednak z drugiej strony mówi się, że nic tak nie ożywia serialu jak śmierć któregoś z głównych bohaterów…

– Nie sądzę, by ta teza sprawdziła się w przypadku „Ojca Mateusza”. To nie ten serial (śmiech). Proszę zauważyć, że śmierć głównego bohatera bywa przede wszystkim przedmiotem żartów…

– Ma Pani na myśli casus Hanki Mostowiak z „M jak miłość”, która zginęła w kartonach?

– Przykłady można by mnożyć. Nasza produkcja może mówić o podwójnym szczęściu. Po pierwsze, mamy naprawdę znakomitych scenarzystów, których historie przyciągają widzów przed telewizory bez ekstremalnych rozwiązań. A po drugie, udaje nam się unikać skandali, co pewnie wynika – powiem nieskromnie – z braku pomyłek na etapie castingu i intrygujących losów poszczególnych postaci. Nie było u nas takiego przypadku, że któryś z aktorów chciał odejść z serialu.

– Lista obsady 17. sezonu wskazuje na to, że jest wręcz przeciwnie – wszyscy chcą u Was grać…

Owszem, w nowych odcinkach widzowie zobaczą w gościnnych epizodach znakomitych i cenionych, a jednocześnie bardzo lubianych przez widownię aktorów. Wśród nich znajdą się między innymi: Emilia Krakowska, Ewa Szykulska, Katarzyna Dąbrowska, Katarzyna Cichopek, Grażyna Wolszczak, Katarzyna Zielińska, Janusz Chabior, Marian Opania, Mirosław Baka, Krzysztof Stelmaszyk, Kuba Wesołowski, Mateusz Janicki, Mariusz Bonaszewski, Tomasz Sapryk czy Krzysztof Dracz.

– W jakim stopniu czerpiecie z włoskich scenariuszy?

– Częściowo korzystamy z włoskiego oryginału „Don Matteo”, ale nasi autorzy zawsze z wielką troską dbają o polskie realia.

– Czy właśnie w związku z tą troską grana przez Kingę Preis gospodyni księdza Mateusza wciąż pozostaje kobietą samotną?

– Przypomnę, że Natalia Borowik jest wdową…

– Zgadza się, ale czy wdowa nie ma prawa do miłości?

– Gdyby Natalia się z kimś związała i wyszła za mąż, musiałaby wyprowadzić się z plebanii księdza Żmigrodzkiego. To raz, a dwa – pamiętajmy, że „Ojciec Mateusz” to serial przede wszystkim detektywistyczny, a sprawy obyczajowe są dopiero na drugim planie.

– Widzowie interesują się prywatnością swoich ulubieńców…

– Cały czas o tym pamiętamy, ale nie możemy też przesadzić z wątkami obyczajowymi. W tym sezonie inspektor Orest Możejko (Piotr Polk) dojrzeje w końcu do małżeństwa z Darią (Magdaleną Emilianowicz), która jest matką jego nieślubnego syna Dominika. Gdy poprosi ją o rękę, ona stwierdzi, że musi się zastanowić. W efekcie sama mu się oświadczy. Kupi suknię ślubną i zapiszą się na nauki do proboszcza. By nie psuć widzom niespodzianki, nie zdradzę, co z tego wyniknie.

Z kolei w życiu aspirant Ewy Kobylickiej (Edyta Olszówka) pojawi się przystojny sąsiad Wojciech Schiller (Kuba Wesołowski). Poznamy go w odcinku zatytułowanym „Czarna peleryna”. Początkowo będzie podejrzany o udział w przestępstwie. Okaże się, że ktoś z maską na twarzy i w czarnej pelerynie straszy kobiety w Sandomierzu. Do sieci trafi filmik z jego akcji na rynku. Ksiądz Żmigrodzki szczęśliwie uwolni Wojtka od wszelkich podejrzeń i na jaw wyjdzie, że jest on lekarzem chirurgiem. Zdradzę, że nie zniknie on od razu z życia Ewy, a udział Kuby Wesołowskiego w „Ojcu Mateuszu” nie zakończy się na jednym odcinku.

– Mieszkańcy wsi i małych polskich miasteczek często żyją życiem plebanii. Na forach internetowych próżno szukać skarg na wiarygodność probostwa w Sandomierzu. Jak się Wam to udaje?

– To zasługa księdza Dariusza Skoczylasa, który jest naszym konsultantem do spraw kościelnych. Z kolei o kwestie policyjne dba Sławomir Cisowski. Ich praca dla nas jest nieoceniona.

– Media co i rusz piętnują pychę księży, którzy wożą się niebotycznie drogimi samochodami. Mateusz Żmigrodzki niezmiennie porusza się rowerem. Ile ich już zmienił od początku serialu?

– Uważny widz na pewno wyłapał, że ksiądz Mateusz aktualnie jeździ czwartym z kolei rowerem. Pierwszy musieliśmy wymienić ze względu na to, że miał zbyt wąskie opony, które wpadały między kostki sandomierskiego bruku i zagrażały bezpieczeństwu aktora.  Drugi oddaliśmy na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, kolejny był już mocno wyeksploatowany, więc teraz przed kamerą „gra” czwarty, który Mateusz dostał w prezencie w odc. „Przeznaczenie” emitowanym wiosną zeszłego roku. Nasz ksiądz jest bardzo skromny.

– Podobno w jednym z wiosennych odcinków okaże się prawdziwym bohaterem?

– W odcinku „Igranie z ogniem” (drugi w wiosennym sezonie) widzowie zobaczą widowiskowe i emocjonujące sceny z udziałem Artura Żmijewskiego. Nieznany sprawca podpali las, a ojciec Mateusz wejdzie prosto w ogień, by ratować ofiary. Taki już jest – ma nie tylko smykałkę do rozwiązywania zagadek, ale też zawsze niesie pomoc tym, którzy są w potrzebie.

Więcej szczegółów w czwartki o godz. 20.30 w TVP1.

O serialu „Ojciec Mateusz” i innych produkcjach ATM GRUPA czytaj też na portalu swiatseriali.pl

 

Fot. TVP/Marzena Stokłosa
Poleć znajomemu:Email this to someoneShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Facebook

Powiązane wpisy