Co nowego czeka nas w jesiennych odcinkach „Ojca Mateusza”? Na czym polega fenomen popularności serialu i odtwórcy tytułowej roli, czyli Artura Żmijewskiego? Za co widzowie Jedynki pokochali księdza-detektywa?

O kulisach powstawania „Ojca Mateusza”, którego 200. odcinek obejrzymy już 1 września w TVP 1, opowiada producentka, Katarzyna Anczarska.

W listopadzie minie dokładnie 8 lat od emisji pierwszego odcinka „Ojca Mateusza”. W czym tkwi siła tego serialu i co według Ciebie sprawiło, że jest on nieustającym hitem?

 

Nie można jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Każdy kolejny sezon przynosi zaskoczenie i tę niespadającą popularność, o której powiedziałeś. W naszej ekipie jeden z realizatorów ma kolegę, który jest marynarzem. Co jakiś czas posyła mu płyty z kolejnymi odcinkami serialu… Okazuje się, że ten człowiek nie może żyć bez „Ojca Mateusza”. Z badań oraz listów od widzów wynika, że to serial dla wszystkich – oglądany przez każde pokolenie. Według mnie, popularność „Ojca Mateusza” wynika przede wszystkim z historii, którą opowiadamy i tego, jakich bohaterów w niej pokazujemy. Włoski format, bo nie zapominajmy, że serial wymyślono właśnie tam, przystosowaliśmy do polskich realiów. Bohaterowie, o których opowiadamy, są pozytywni, a serial bliski jest kategorii familijnej. Momentami niezwykle ciepły. A przy tym pojawiają się intrygujące i wnoszące napięcie zagadki kryminalne. Wywołują one zwroty akcji, przynoszą niespodzianki. Uważam, że „Ojciec Mateusz” to serial międzypokoleniowy. Właściwie każdy może go obejrzeć. Staramy się, aby jak najwięcej widzów miało szansę się z nim utożsamiać.

 

Dotyka on dwóch środowisk, które zawsze budzą ciekawość: policji oraz duchowieństwa.

 

Oglądanie księdza w tak nietypowej roli jest na pewno atrakcyjne. Poza tym to taki ksiądz, którego chciałoby się znać, mieć w swojej parafii. Policjanci są przedstawieni w sposób komediowy, co na pewno ma swoje walory. Bohaterowie nie są skonfliktowani ze sobą. Walczą przede wszystkim z przeciwnościami losu. Dobro zawsze wygrywa. Zły – czyli w naszym wypadku przestępca – zostaje ukarany. Czasami wybacza mu się to, czemu zawinił. Każdy odcinek niesie jakieś przesłanie.

 

Pracujesz właśnie nad kolejnymi częściami serialu. Widzów – wiernych fanów interesuje najbardziej to, co nowego się w tam pojawi?

 

Emisję nowej serii rozpoczynamy 1 września, jak zawsze w czwartek, w TVP 1. Pokazany zostanie wtedy jubileuszowy, 200. odcinek „Ojca Mateusza”. Pojawi się w nim zespół „Papa D” w osobie lidera grupy, Pawła Stasiaka… W jakiej roli wystąpi? Nie chcę więcej zdradzać. Zapraszam do oglądania. W następnych odcinkach tej serii będziemy świadkami wielu nowych wątków. Lubiana przez widzów babcia Lucyna Wielicka (w tej roli Aleksandra Górska) zostanie detektywem i włączy się w śledztwo, które ma zdemaskować działanie pewnego gangu. Z kolei w jednym z odcinków Emilka (Katarzyna Burakowska), wychowanka plebanii, będzie miała kłopoty sercowe i problemy spowodowane znajomością z pewnym, nie do końca uczciwym człowiekiem. Sporo będzie się działo również w rodzinie Noculów, granych przez Michała Pielę i Ewę Konstancję Bułhak.

 

Na co dzisiaj starasz się kłaść nacisk w scenariuszach kolejnych odcinków? Jakie akcenty, motywy i wątki są najważniejsze – patrząc na to, jak zmienia się otaczająca nas rzeczywistość?

 

Część polskich odcinków pisana jest na podstawie włoskiego formatu. Staramy się wybrać z niego takie historie, które będą najbardziej atrakcyjne z punktu widzenia polskiego widza. Jeśli tylko jest na to miejsce, staramy się poruszać w każdym sezonie tematy kontrowersyjne, interesujące opinię publiczną. Takie, o których dużo się pisze i mówi w mediach. W jednym z odcinków nowej serii pojawi się wątek związany z pedofilią. W innym z kolei opowiedzieliśmy historię człowieka, który został poczęty metodą „in vitro”. Możemy i chcemy dotykać tzw. tematów na czasie. Z drugiej strony staramy się, aby w życiu naszych stałych bohaterów sporo się działo, bo to do nich wierny widz „Ojca Mateusza” przyzwyczajony jest najbardziej.

Scenariusze tworzy grupa scenarzystów, w której od samego początku są Jola Hartwig- Sosnowska i Grzegorz Łoszewski, ale także od drugiej serii Agnieszka Błotnicka. Ostatnio dołączyli Michał Kalicki i Dominika Hilszczańska.

 

Trudno sobie dzisiaj wyobrazić innego niż Artur Żmijewski ojca Mateusza. Po tych wielu latach emisji serialu oraz doświadczeniach w pracy z Arturem znasz odpowiedź na pytanie: dlaczego tak idealnie spełnił oczekiwania widzów co do tej postaci?

 

Kiedy okazało się, że Artur Żmijewski może zagrać tę rolę, nikt nie wyobrażał sobie już innego księdza. Artur Żmijewski bardzo ciekawie zbudował swoją postać i rolę, która, o czym nie możemy zapomnieć, jest również dobrze napisana. Mateusz to czarujący, taktowny, przyjacielski i pełen empatii duchowny. Poza tym cechuje go umiejętność podejmowania decyzji i szybkiej reakcji. Bierze zawsze stronę słabszego. Mateusz to ksiądz, który nie dystansuje się wobec pozostałych, zachowując w sobie mnóstwo tzw. ludzkich cech. Przez to właśnie może wydawać się bliski każdemu. Należy dodać, że Artur Żmijewski, który gra tę postać od 8 lat, nie został „zaszufladkowany”. Nadal może wcielać się we wszystkich innych bohaterów. To rola, która mam wrażenie, nie ciąży mu na karierze. Jest momentami bardziej filmowa niż typowo serialowa. I na tym również nam zależało.

 

Udowodnione zostało, że Sandomierz, który zagrał serialowe miasto ojca Mateusza, bardzo na tym zyskał wizerunkowo. Dzisiaj możemy powiedzieć już o „efekcie Sandomierza”?

 

Włoski „Don Matteo” rozgrywał się przez wiele sezonów w pięknym miasteczku Gubbio. Kiedy rozpoczynaliśmy realizację serialu w Polsce, wiadomo było że musimy odnaleźć podobne w klimacie miejsce. Tak jak Gubbio, musiało być to miasteczko, które dobrze się fotografuje, ma zachowane zabytkowe budowle i wyczuwalne jest, że stoi za nim kilkusetletnia tradycja. W Sandomierzu zostaliśmy bardzo dobrze przyjęci. Za sprawą serialu dostał on „drugie” życie. A dzięki temu, że „Ojciec Mateusz” spodobał się widzom, miasto na tym skorzystało. Fani tej produkcji zaczęli przyjeżdżać do Sandomierza jako miasta „Ojca Mateusza”.

 

Serial o którym mówimy, to tylko część twojej pracy. O realizacji jakich projektów myślisz na przyszłość?

 

Włosi produkują „Ojca Mateusza” od ponad 16 lat. Może i nam uda się tak samo długo pozostawać na antenie? Tego życzę sobie i ekipie realizatorów. Oczywiście, że myślę o nowej produkcji. Mogę powiedzieć tylko tyle, że interesuje mnie gatunek komediowy o familijnym zabarwieniu. Mam nadzieję, że niebawem dojdzie do realizacji nowej produkcji.

Rozm. MK

Co nowego czeka nas w jesiennych odcinkach „Ojca Mateusza”? Na czym polega fenomen popularności serialu i odtwórcy tytułowej roli, czyli Artura Żmijewskiego? Za co widzowie Jedynki pokochali księdza-detektywa?

O kulisach powstawania „Ojca Mateusza”, którego 200. odcinek obejrzymy już 1 września w TVP 1, opowiada producentka, Katarzyna Anczarska

Poleć znajomemu:Email this to someoneShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on Facebook

Powiązane wpisy